Jak pokonałam stres przed wystąpieniami publicznymi

Cześć! Jak Wam minął weekend? Ja dziś przychodzę z postem o tym, jak pokonałam stres przed wystąpieniami publicznymi.

Możecie mi wierzyć lub nie, ale jeszcze niedawno, jakiekolwiek większa uwaga skupiona na mojej osobie powodowała, że momentalnie trzęsły mi się ręce, nogi, a głowę ogarniała pustka. Tymczasem dziś jest zupełnie odwrotnie – podczas wystąpień publicznych czuję się bardzo dobrze, jest to jeden z moich ulubionych elementów pracy. Jak to się zmieniło?

Pamiętam jak dziś swoją prezentację maturalną, na której dosłownie wyrecytowałam swoją pracę, patrząc w ścianę nad głowami komisji. Nie potrafiłam opanować trzęsących się rąk, nóg, a nawet głosu. I nie chodziło o stres związany z samym egzaminem, bowiem do matury podchodziłam całkiem na luzie. Przerażał mnie fakt, że przez 20 minut skupione były na mnie 3 pary oczu, które analizowały każde moje słowo. Myślę, że wówczas wynikało to między innymi z braku pewności siebie oraz faktu, że zwyczajnie nie byłam przygotowana do takiej sytuacji.

Krok do zmian

Wszystko zaczęło zmieniać się na studiach. Powinnam jednak najpierw wyjaśnić, że od początku poczułam się na nich jak ryba w wodzie, dosłownie zakrztusiłam się tym, jak świetnie mogą być prowadzone zajęcia i dotarło do mnie, jak smutne było podejście do edukacji w szkole średniej. Zamarzyłam wówczas, aby zaistnieć w branży PR-u, brandingu. I tutaj pojawiła się poprzeczka, o której wcześniej była mowa. Jak zaistnieć w takiej branży, jak się ma taki stres przed wystąpieniami? Musiałam go pokonać.

Moje sposoby

Powoli próbowałam sama sobie uświadamiać, skąd wynikał mój stres i jak go wyeliminować. Prawdopodobnie najbardziej bałam się wówczas, że popełnię błąd lub spotkam się z krytyką, której nie będę potrafiła sprostać. Musiałam odwrócić swoje myślenie. Starałam się trzymać pewnych zasad, które dziś przychodzą mi zupełnie naturalnie.

  • Zawsze starał się być jak najlepiej przygotowana, czytałam także jak najwięcej artykułów z obszarów zbliżonych tematycznie do tego, o którym akurat mówiłam, aby były jak najmniejsze szanse, że ktoś zaskoczy mnie trudnym pytaniem. Zawsze przygotowywałam też jak najciekawsze prezentacje, aby nie zanudzić odbiorców i utrzymać ich uwagę.
  • Przestałam stresować się samym stresem – przecież jest on normalny i każdy ma do niego prawo. Wcześniej miałam pretensje do samej siebie o swoje nerwy, co przynosiło negatywne skutki.
  • Nie ma ludzi idealnych, każdy ma prawo do popełniania błędów. Przejęzyczenie czy inne drobne pomyłki traktowałam z uśmiechem i dystansem, a z czasem nauczyłam się obracać je w żart.
  • Ćwiczenia. Kiedy tylko pojawiła się możliwość, aby wygłosić prezentacje, zapisywałam się na listę. Rzucałam wyzwania sama sobie, a dzięki temu, każde kolejne wystąpienie było coraz lepsze.
  • Pytałam zaufanych osób o opinie dotyczące moich prezentacji. Dzięki temu wiedziałam, nad czym powinnam pracować. Dowiedziałam się np., że momentami bardzo szybko mówię i przy kolejnych wystąpieniach starałam się nad tym panować. 

Od kiedy wdrożyłam te kilka zasad i zaczęłam pracować nad swoimi wystąpieniami, szły mi coraz lepiej, a z czasem bardzo je polubiłam. Po kilkunastu prezentacjach coraz łatwiej było opanować stres. Myślę, że miałam także sprzyjające warunki w postaci bardzo dobrych i mądrych rozmówców na studiach. Podczas każdego swojego wystąpienia starałam się prowokować dyskusję, aby wyjść ze swojej strefy komfortu i zmierzyć się z publiką. Wielokrotnie pojawiały się dzięki temu bardzo ciekawe dysputy.

A jak Wy radzicie sobie z wystąpieniami publicznymi? Unikacie ich jak ognia, są Wam obojętne, a może bardzo je lubicie?

3 Comment

  1. W ogóle sobie nie radzę. Mam tak samo jak Ty kiedyś. Staram się nabierać pewności siebie poprzez wychodzenie ze strefy komfortu. Próbuję np. negocjować i jest lepiej niż kiedyś, ale do wystąpień publicznych nie mam okazji.

    1. Gosia says: Odpowiedz

      Negocjacje to dla mnie jeszcze trudniejsza kwestia niż wystąpienia. Podczas wystąpień polegam na sobie, a negocjacje wymagają zaangażowania drugiej osoby i wielu innych czynników :).

  2. […] mnie każdy dzień w szkole, później w pracy. Stresowały mnie wystąpienia (o nich pisałam tutaj), prezentacje, egzaminy, nawet wykonywanie ważniejszych telefonów… Dzisiaj mogę śmiało […]

Dodaj komentarz