Work life balance start!

Work-life balance

Na pewno nieraz słyszeliście już o tej idei. Dziś, w świecie narzucającym ekstremalnie szybki tryb życia,  coraz częściej porusza się temat slow-life, minimalizmu, równowagi między pracą, a życiem osobistym. Moim zdaniem – bardzo słusznie.

Praca nie jest wartością samą w sobie

Będąc młodą osobą, wkraczającą w dorosłe życie, oraz słuchającą z każdej strony gadek motywacyjnych, można łatwo wpaść w wir pracy napędzany wpajanymi nam zewsząd ambicjami. I ja również w taki wir kiedyś wpadłam. Byłam przekonana, że spędzane w pracy nadgodziny to jeden z kluczy do dalszych sukcesów. Oczywiście dziś tak nie uważam. Z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że dawałam się zwyczajnie wykorzystywać. Była to jednak moja pierwsza poważna praca i uważałam, że to normalne, a wręcz słuszne.

Z drugiej strony mam duże poczucie panującego przekonania, że osoby, które nie żyją pracą całą dobę, są leniwe. A ponieważ lenistwo jest jedną z cech, których nie znoszę, robiłam w panice wszystko, aby być uznana za wyjątkowo pracowitą osobę. I taką też opinię sobie wówczas wyrobiłam. W pewnym momencie dotarło do mnie jednak, że niektóre obowiązki nijak mają się do ambicji i moich zainteresowań. Ten czas mogłam poświęcić na dobrą (rozwijającą!) książkę, naukę języka, cokolwiek!

Uważam, że obojętnie co byśmy nie robili (oczywiście znam osoby, które uwielbiają swoją pracę, rozwijają się w niej i robią to co ich interesuje) należy znaleźć czas także na zwyczajne życie. Praca dla pracy… nie robi roboty! Na dłuższą metę prowadzi do wypalenia, niechęci i spadku wydajności.

Należy także pamiętać, że praca którą wykonujemy „po etacie” również może być ambitna i procentująca w przyszłości. Nikogo nie namawiam do siedzenia przed telewizorem, ale może kurs językowy w fajnym gronie?

Balans

Dlatego warto jest czasami zastanowić się nad wartościami, jakie nami kierują. Czy we wszystkim co robimy potrafimy zachować umiar i zdrowy rozsądek? Oczywiście zdarzą się dni, kiedy praca pochłonie dużo naszego czasu, ale jak często ma to miejsce?

Czy pamiętamy o bliskich i przyjaciołach? Ile czasu spędzamy z partnerem, rodziną, a ile przed firmowym komputerem? Czego będziemy kiedyś żałować? Czasu spędzonego z bliskimi czy tego poświęconego pracy?

Kiedy ostatnio oddaliśmy się swojemu hobby, rozrywce, kiedy byliśmy na spacerze? Kiedy podjęliśmy się pracy dla siebie – rozwijaliśmy umiejętności, czytaliśmy interesujące nas książki?

Czy naszą ambicją jest po prostu pracować, czy pracować dobrze, efektywnie i rozwijać się w ciekawym kierunku? Co lepiej zaprocentuje?

Te z pozoru banalne pytania pomogły mi kiedyś szczerze zastanowić się nad własnymi  priorytetami. Stąd moje poszukiwanie recepty na work-life balance. Wciąż się tego uczę! 🙂

Dodaj komentarz