Mój osobisty minimalizm cz. 2 – minimum materialne

W ostatnim poście podzieliłam się swoimi ogólnymi przemyśleniami dotyczącymi minimalizmu i mojego podejścia do tego tematu. Czas przejść do konkretów – zacznijmy od tego, czym jest dla mnie minimum materialne i jakie zmiany wprowadziłam w swoje życie…

Na pierwszy rzut poszła oczywiście szafa.

Zdecydowałam się na wyrzucenie każdej rzeczy, której nie używam od pół roku, pamiętając jednak, że biała koszula czy bikini stanowią wyjątek. Był to również moment kiedy wyznaczyłam sobie pewne zasady robienia zakupów. Wiedziałam, że skoro od lat wybieram kolory neutralne, głównie czerń, szarości i beże, to właśnie tych odcieni powinnam się trzymać. Malinowa koszula kupiona pod wpływem chwili została założona jedynie raz… Doszłam również do wniosku, że 3 czarne swetry czy 2 pary jeansów są w zupełności wystarczające – wolę posiadać mniej, dobrych jakościowo rzeczy, niż całą szafę takich, które zaraz nie będą nadawały się do noszenia. Od tamtego czasu mocniej stawiam na jakość, a nie ilość posiadanych ubrań i bardzo sobie to podejście chwalę.

Zredukowałam także ilość kosmetyków, sprzętów kuchennych, bibelotów.

Na moich półkach znalazło się niezbędne minimum (3 palety nigdy nie użytych cieni, 30 lakierów do paznokci, randomowe szklanki i „pierdoły” znalazły nowy dom). Zaczęłam również rozumieć swoją estetykę względem otoczenia. Podobnie jak w przypadku ubrań, lubię konkretne style wnętrz, oraz wyposażenia domu. Podobają mi się wnętrza proste i minimalistyczne, ale jednocześnie takie, które są przytulne. Chcę, aby w moim mieszkaniu goście czuli się komfortowo, jak u siebie, a nie jak w muzeum. Podobają mi się konkretne rzeczy i jedynie takie obecnie kupuję. Zrozumienie, że śmieszne kubki przywiezione z wakacji nie są czymś przydatnym, okazało się całkiem łatwe. Dla mnie najpiękniejszą ozdobą domu są książki, świeże kwiaty i zapach kawy. I tej zasady trzymam się do dziś.

Na moich porządkach zyskało otoczenie…

rozdałam tyle ubrań i innych produktów ile mogłam, oraz moja głowa – od tamtej pory trzymam się wyznaczonych zasad. Okazało się to o wiele prostsze niż myślałam.

Zyskałam mnóstwo cennego czasu i przestrzeni.

Poranny dobór garderoby stał się chwilą, a sprzątanie trwa nie dłużej, niż godzinę.

Skorzystał także mój portfel.

Uświadomienie sobie ile warte są rzeczy, których się pozbywam, daje do myślenia. Teraz każde zakupy staram się dobrze przemyśleć. Nie chodzi mi oczywiście o skąpienie samemu sobie i chodzenie w jednych spodniach, czy odmawianie sobie wyjścia do kawiarni. Wręcz przeciwnie! Chodzi o równowagę i rozsądność w wyborze. Za zaoszczędzone na głupotach pieniądze można częściej wybrać się do teatru lub pozwolić sobie na weekendowy wypad.  Dobre gospodarowanie pieniędzmi to ważny aspekt życia i niezwykle cenne przyzwyczajenie.

Nie pozbyłam się cennych pamiątek.

Ograniczając liczbę rzeczy musiałam odpowiedzieć sobie na pytanie – które z nich są naprawdę niezbędne? oraz – które mają dla mnie istotną wartość? Nie potrafiłabym rozstać się z kolekcją książek, biżuterią po Babci (choć rzadko ją noszę) czy zdjęciami. Na drobne pamiątki wygospodarowałam sobie oddzielny, ładny karton. Dzięki temu nie zajmują one niepotrzebnie otoczenia, a jednocześnie zawsze, kiedy mam ochotę, mogę zajrzeć do starych zdjęć, czy najważniejszych pamiątek z dzieciństwa. To rozwiązanie okazało się dla mnie strzałem w dziesiątkę.

Myślę, że wspomniałam już o najważniejszych rzeczach. Takie jest właśnie moje minimum materialne. Wkrótce napisze także post o tym, jak pewne nowe przyzwyczajenia wpłynęły na moją psychikę – okazuje się, że minimalizm również tam daje się we znaki ;).

Miłego popołudnia!

4 Comment

  1. Zosia says: Odpowiedz

    Ja zaczęłam od porządkowania tego, co mam W SZAFIE, wyrzucam co jakiś czas niepotrzebne ciuchy. Chyba zainspirowałaś mnie do tego, żeby posprzątać też to, co mam NA SZAFIE i półkach! Dzięki Gosia! 😉

    1. Gosia says: Odpowiedz

      Bardzo mi miło! Od czegoś zawsze trzeba zacząć, a zmian nie wprowadza się z dnia na dzień ;). Trzymam kciuki za „na szafie i półkach” :).

  2. […] w przyszłości. Skoro napisałam już swoje ogólne zdanie o podejściu do minimalizmu oraz o aspektach materialnych – czas na kilka słów o tym, jaki wpływ na życie ma według mnie […]

  3. Ładnie, przyjemnie i minimalistycznie tu. W moim klimacie;) Też już mam takie porządki za sobą. Same plusy. Powodzenia w blogowaniu!

Dodaj komentarz